inka

Twój nowy blog

właściwie

Brak komentarzy

jestem inną osobą niż byłam 10 lat temu. I bardzo dobrze. nie jestem już pretensjonalną smarkulą, która myśli, że wszystko wie najlepiej.

wykładowcy/nauczyciele czesto powtarzają, że zza biurka widać więcej/wszystko.  jak na dłoni widać, kto ściąga, kto ma coś do ukrycia, kto słucha, a kto się nudzi.

właśnie miałam okazję zobaczenia tańca trójki osób. coś w stylu mating call lub tańca godowego i podobnie jak wielu nudnych nauczycieli/wykładowców zastanawiałam się, czy powiedzieć głośno, że to wszystko dobrze widać, naprawdę myślicie, że nie widać? lepiej dajcie sobie spokój, albo zacznijcie tańczyć gdzieś, gdzie nikt was nie zna, czy też wygodnie usiąść sobie w fotelu, wziąć popkorn i cieszyć się darmowym przedstawieniem.

ja też jestem przewidywalna i czytelna, i zapewne miałam swoją przydzieloną rolę, w której obsadziłam się sama. choć może mnie obsadzono (?), skoro każda z tych trzech osób na jakimś etapie podzieliła się ze mną częścią informacji, które ładnie sobie pozbierałam i teraz wiem. Może nie wszystko, ale sporo.

Jakiś czas temu, z serii referal fun, ktoś wszedł na tego bloga po linku nazywającym mnie śliczną dziewczyną (jedną z czterech konkretnie). To wogle były jakieś czary, bo tamtego odsyłającego bloga już od dawna nie ma, i nawet guglowe cache mają trudności z odnalezieniem tej konkretnej notki. Ale ktoś znalazł, przyszedł, funfunfun. W sensie, się może zdziwił, ale cóż.

I wtem! Weekend dostarczył. Jednak są ludzie, którzy nazywają mnie śliczną. I nawet ich znam. Ale ten weekend dostarczył więcej pochlebstw i teraz się w nich pławię. W blasku glorii. Bo nie dość, że zabawna, urocza i dobrym instynktem, to jeszcze jestem śliczna, wściekle inteligentna oraz znowu mam rację. So, keep’em coming.

chyba ten tydzien nie byl az tak zly, jak myslalam, ze byl, skoro napiecie odpuszcza po jednym fllmie i dwoch drinkach na miescie.
ale tez teraz ten najgorszy moment odpuszczania napiecia, dramatyczny spadek samopoczucia. dodaj do tego poczatek okresu, bable od komarow w perfidnie rozplanowanych miejscach i parna goraca noc.
chyba bede musiala mocno sie postarac, by bylo (mi) odrobine lepiej.

nie, no super

Brak komentarzy

niemoralne propozycje sa zle.
ale zle w znaczeniu slabe, banalne, wtorne. niektorzy ludzie to chyba samymi kliszami zyja. oh, so cliche, mon cherie.

and whatnot

Brak komentarzy

wiem, czego mi w zyciu brakuje.
Tzn. ja zawsze mam wrazenie, ze tak sie dzieje, tylko tego nie widac, i bardzo sie dziwie, ze jak sie dziwie, to mi oczy nie wyskakuja z oczodolow, ze mi nic nie lata dookola glowy, gdy sie uderze, albo gdy jestem zla, to mi dym z uszu nie idzie…
chcialabym bardzo, chociazby dla samych walorow estetycznych.

czy "widzialem Cie wczoraj w XX, ale nawet nie mialem jak podejsc" odczytuje jako:

- ‚nie moglem podejsc sie przywitac, bo sie dobrze bawilem’,

- ‚nie moglem podejsc sie przywitac, bo bylem ze swoimi znajomymi’,
- ‚nie moglem podejsc sie przywitac, bo nie chcialem, zeby ludzie zobaczyli’?

No, alez.

oczywiscie

Brak komentarzy

masz problem z dwoma opcjami poza zasiegiem? dorzuc do rownania trzecia. zeby jak najwiecej rzeczy bylo out of reach.

pomiedzy zen a wkurwem.
dzieje sie duzo, niby nie ogarniam, ale ciagle mam wrazenie, ze nie zmienia sie nic. i ze stoje w miejscu.
ogolnie moze zly wieczor z duza iloscia informacji, ktorych nie moge skatalogowac. i ciagle wszystko nie tak. oraz, znowu, o rok starsza.

aka dzien, w ktorym zostalam goldem.

robisz zakupy w sephorze. robisz zakupy w sephorze karma, bo minus dwadziescia procent piechota nie chodzi, a ci sie podklad diora wlasnie konczy (i tak oto, w butelce widac dno). robisz zakupy w sephorze, a pani przy kasie ci mowi, ze juz niedlugo dostaniesz goldkarte, bo jestes dobrym klientem, klientem, ktory robi zakupy w sephorze czesto i sporo wydaje w sephorze, i juz niedlugo osiagniesz pulap goldkarty.

zmrozilo mnie. bardzo.

XX: Umówmy się, spotkajmy, chodźmy na obiad, kolację.
Ja: Aaaa, eeeee,  no…, dobra, chodźmy na kawę.

kurtyna.


  • RSS